Besiktas przegrał to spotkanie!!!
Wydaje się to niemożliwe. Straty i niecelne rzuty gospodarzy oraz seria celnych rzutów za 3pkt. gości, sprawiła, że niemożliwe stało się faktem. Od razu przypomniał mi się, niedawny mecz Orlando – Utah. Po 3 kw. gospodarze /zespół Marcina Gortata/ prowadzili… 18 pkt. Jednak ostatnią kwartę przegrali 39-20 i cały mecz 1 pkt.!!!
DLACZEGO DO TAKICH SYTUACJI DOCHODZI?
Na pewno wspaniale, że się zdarzają - to właśnie jest cały urok sportu - do końca nie wiemy, jaki będzie ostateczny wynik. Gdyby tak nie było, po 3 kw. kibice w Orlando spokojnie mogliby już pójść na hod-doga, a kibice z Utah przełączyć telewizor na inny kanał (prawdopodobnie paru takich się znalazło). Ci, którzy jednak tego nie zrobili, przeżyli fantastyczne emocje.
Bardzo wymowne były ujęcia realizatora transmisji z Turcji, który pokazywał fanatycznych kibiców Besiktasu. Po ostatnim gwizdku sędziego, mieli zastygłe smutne twarze, które były wyrazem niedowierzania w to, co zobaczyli przed chwilą na parkiecie. A jeszcze parę minut wcześniej byli rozradowani, podskakujący i śpiewający. Po chwili kamera pokazała garstkę kibiców gości w absolutnej euforii, jak również zawodników i trenerów zwycięskiego zespołu, wpadających sobie w ramiona. Przegrani ze spuszczonymi głowami opuszczali parkiet.Wszystko, co zobaczyłem na ekranie, to był wspaniały widok zakończonej właśnie rywalizacji sportowej. Radość wygranych i smutek ponoszących porażkę. Smutek tym większy, że w głowach zapewne były powtarzane słowa: „przegraliśmy wygrany mecz” i pytanie, dlaczego?
Z własnego doświadczenia wiem, że ogromną rolę odgrywa w takich sytuacjach psychika. Rozmowa każdego zawodnika z samym sobą. W sytuacji wysokiego prowadzenia, przychodzi taki moment, w którym zespół zaczyna myśleć „wygraliśmy już ten mecz” lub „czy utrzymamy to prowadzenie do końca?”. Czyli pojawia się całkowite rozluźnienie i brak koncentracji lub tzw. strach przed zwycięstwem. Jedna i druga sytuacja mogą doprowadzić do zmiany kolei meczu. Przeciwnicy również mają w głowach różne myśli. Jeżeli mówią sobie „trudno, przegraliśmy już ten mecz, nic nie można zrobić, szkoda mojego wysiłku”, to oczywiście to spotkanie zakończy się jeszcze większą przegraną. Jednak, gdy brzmią one „gramy do końca”, „spróbujmy innej taktyki, innego ustawienia” lub po prostu „gramy!!! można jeszcze odrobić straty” wtedy, oczywiście w momencie strachu przeciwnika przed wygraną lub obniżonej koncentracji jest szansa na zwycięstwo.
Czyli pierwsza odpowiedź na pytanie, to sprawa psychiki.
Druga, to zmienna forma sportowa w trakcie meczu. Z upływającym czasem rywalizacji często zauważamy uwidaczniającą się przewagę jednego z zespołów pod wzg. przygotowania fizycznego. A wiemy przecież, że coraz większe zmęczenie może powodować popełnianie coraz większej ilości błędów. Często w żargonie sportowym mówimy wtedy, że „ odłączono drużynie prąd”.
Trzecia odpowiedź, to posiadane umiejętności techniczne. Zespół, który w swoim składzie ma graczy obdarzonych wysokimi umiejętnościami, ma o wiele większe szanse na odwrócenie losów meczu. Zawodnik, który ma predyspozycje do oddawania celnych rzutów za 3pkt., w każdej chwili może być autorem serii skutecznych rzutów. Dla zawodnika, który tego nie posiada, może tylko zdarzyć się przypadkowa seria. Inny gracz, np. dobry obrońca, może w trakcie meczu „znaleźć sposób” na najlepszego zawodnika przeciwnej drużyny.
Czwarta odpowiedź, to rola trenera. Jego obserwacja tego, co dzieje się na boisku i szybkie decyzje. Dotyczy to przede wszystkim zmiany założeń taktycznych, np. zmiana obrony, z krycia „każdy swego” na krycie „strefą” lub decyzja o wprowadzeniu innego zawodnika na plac gry.
Możemy jeszcze znaleźć parę odpowiedzi na pytanie, dlaczego zespoły przegrywają lub wygrywają spotkania, pomimo wcześniejszego wysokiego prowadzenia jednego z nich. Mowa tu np. o przysłowiowym szczęściu i pechu, błędach sędziego czy kontuzjach. Czyli sytuacjach, na które zawodnik czy zespół nie ma całkowitego wpływu.
W czasie przerwy w pisaniu, obejrzałem na kanale włoskiej telewizji mecz ligowy w koszykówkę. Goście prowadzili 71-64 na 4 minuty przed końcem spotkania, jednak cały mecz wygrywają gospodarze…/moim zdaniem, powodem porażki, było zejście z boiska po 5 przewinieniach osobistych dwóch najskuteczniejszych do tej pory zawodników gości/.
Zapewne każdy z czytających ten wpis (byłoby mi bardzo przyjemnie, gdy będzie ich duża ilość) podałby wiele przykładów rywalizacji sportowej, które kończą się wyżej opisanymi sytuacjami. Na pewno sami wtedy zadajecie sobie pytanie, dlaczego tak się stało? Dlaczego zespół koszykarski przegrywa mecz, kiedy prowadzi 20 pkt. na parę minut przed końcem, dlaczego drużyna piłkarska przegrywa 2-4, prowadząc do przerwy 2-0, dlaczego w siatkówce „jak się nie wygrywa 3-0, to się często przegrywa 2-3…”, dlaczego przegrywa mecz tenisista, który wcześniej miał kilka meczboli czy skoczek narciarski, prowadzący po pierwszej serii (w drugiej jak to się mówi „spada z progu” i spada w końcowej klasyfikacji o wiele, wiele miejsc). Niestety czasami trudno jest znaleźć przyczynę takiej sytuacji. I "pół biedy”, jeżeli dotyczy to kibiców, gorzej, jeśli trenerów i zawodników.
Podsumowując, w widowisku sportowym najważniejsze jest to, jaki będzie jego przebieg i jakim wynikiem się zakończy. To samo można powiedzieć np. o filmie, tylko, że wcześniej ktoś go wyreżyserował, napisał scenariusz. Znane jest więc jego zakończenie. W sporcie, przed zawodami nigdy do końca tego nie wiemy, znamy tylko głównych aktorów. Stwierdzenie tytułowe, które podsumowywuje zakończone widowisko, mówi wiele o jego przebiegu. Słysząc te słowa nawet nie oglądając spotkania, możemy je sobie wyobrazić. Wypowiadający je podkreśla, że on i jego zespół powinni wygrać to spotkanie. Niestety w trakcie jego trwania nastąpił ciąg wydarzeń, który odmienił jego dotychczasowy przebieg i co za tym idzie zmienił końcowy wynik. Przyczyny tego wymieniłem.
Co wy myślicie na ten temat?
P.S.
Życzę wszystkim, żeby po swoich zawodach sportowych oraz po kibicowaniu „swojej” drużynie nie musieli wypowiadać lub wysłuchiwać stwierdzenia „przegraliśmy wygrany mecz”.